damiensi blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2004

happy end

4 komentarzy

ten text będzie zupełnie podbny do pożegnalnego felietonu Masłowskiej dla Przekroju , chociaż niekoniecznie . może wcale go nie będzie . Składać się będzie z samych błędów stylistycznych , gramatycznych , interpunkcyjnych , interdyscyplinarnych , intedebilnych . Będzie ciężki w odbiorze i zrozumieniu , tłusty , smutny i zły czyli taki jak mój nastrój . Kończą się wakacje i teraz pewnie na kilku tysiącach „teenblogasków” gimnazjaliści i młodsze ofiary „global nation” piszą jak to jest im żle i okropnie , bo muszą iść do szkoły . Nie będe udawał i powiem że też mi się to nieuśmiecha , bo wolałbym jeszcze budzić się o 11 , pić setki kaw , rysować na paincie , pić piwo pod wawelem , włóczyć się po mieście , oglądać „samo życie” z mamą , chodzić spać o 2rugiej nad ranem , pić , nie trzeżwieć i nie mysleć o jutrze . Chciałbym . Ale to niewykonalne . WIEM TEN WPIS JEST NAJGORSZY I NAJNUDNIEJSZY Z WSZYSTKICH ale jestem tak zły i smutny że nie napisze nic innego . Jak ktoś chce udzielić mi jakąś porade to skomentujcie . OSTATNIO SKUPIAM SIĘ NA RYSOWANIU , ODSYŁAM NA DRUGIEGO BLOGA , KLIKNIJ NA MNIE ABY ZOBACZYĆ RYSUNKI . pozdrawiam .

Stojąc na dworcu centralnym „Kraków Główny” , czekając aż przyjedzie Kaśka znad morza , wczuwałem się w klimat tego miejsca . Zapach moczu , smrodu , rzygowin przeplata się jak włóczka z przyjemną wonią uchodzącą z pobliskiej , dworcowej , podziemnej piekarni „Awiteks” pełnej drożdżówek , bułek , chlebów , bagietek przywiezionych o 6 rano przez furgonetkę z głównej piekarni , pan wysiadł z fakturą , chłopcy wypakowali pieczywo , a ekspedientki ogólnopolskiej , ogólnokrajowej sieci „Awiteks” misternie i dokładnie poukładały na sklepowych ladach . Teraz ja wchodze do piekarni i jest zajebisty szpan . Szybkim gestem wyciągam monety z kieszeni i kupuje dwa pączki z lukrem . Dosyć tego , wychodzę na peron drugi , jest już dużo ludzi , w gęstym powietrzu wyczuwam niepokój , jakieś masowe zdenerwowanie , na peronie trzecim chodzą SOKiści , słyszę pisk nadjeżdżającego pociągu , co za odgłos , co za chałas ! jest świetny , chcę żeby trwał wiecznie . Na zawsze , ciśnienie rośnie mi w górę sam nie wiem czego się tak boje , ale ten pisk jest ekscytujący , pociągający jak alkohol , papierosy , trawa , orgazm , słodycze , lody , jedzenie paluszków i orzeszków ziemnych firmy „Frito Lays” jak palenie ogniska , palenie trawy , rozbijanie samochodzików i bużenie wieży z talii kart . Jest naprawdę odużająco , mógłbym być od tego uzależniony i codziennie sycić się tym piskiem albo nagrać go na kasetę MC na moim magnetofonie Philipsa , albo na płycie CD-R na nagrywarce za 300 złotych kupionej na elektro-giełdzie , gdzie jeżdzi się w sobotę lub niedziele bo tylko wtedy jet otwarta , przed wejściem ochroniarze , w środku cwaniacy , pozerzy , garstka uczciwych ludzi chcących się pozbyć komórki albo telewizora . Dworzec centralny Kraków jest bardziej indriustralny niż nowa-huta , bardziej zimny , chłodny , zdystansowany , brzydszy , bardziej cuchnący , niebezpieczniejszy . Pisząc o dworcu mam w dupie wszystkich meneli , bezdomnych , ćpunów , złodzieji ,SOKistów , cwaniaków , handlarzy kradzionymi książkami i kobietami sprzedającymi precle i oscypki z gór . Chodzi mi o ten niepowtarzalny klimat , o tamtejsze powietrze tak gęste i trudne do trawienia , chce się od niego rzygać z trudem się oddycha , twoje płuca są jak zalepione klejem , a może to tylko dlatego że miałem katar ? tym powietrzem chce oddychać wszędzie , w mieszkaniu , na klatce schodowej , w sklepie , autobusie 159 , w tramwaju , na imprezie , u kolegi .. wszędzie . Chce się nim dusić i dławić a żeby czuć cały czas kilmat i stać się uzależnionym od dworca . Być pieprzonym narkomanem ćpającym powietrze z „Krakowa Głównego” . A może by się przerzucić na „Kraków Płaszów” ?

JESLI CHCECIE ZOBACZYC O JAKIEJ SZKOLE PISZE TO : ADRES
„Ta szkoła była jak dziura w ścianie , rodem z kreskówki „Tom i Jerry” – pełna obślizgłych , szyderczych i tłustych myszy i szcurów , prawie jak z wyimaginowanego
koszmaru jakiegoś naiwnego 10latka z amerykańskiego filmu familijnego , wyświetlanego w sobote o 14 na tvnie , dla rodziny , pełnej , rozbitej , złożonej , skręconej
siedzącej na kanapie z Abry , popijającej herbate i czekającej na kotleta z ziemniakami polanymi tłuszczem i surówką szwedzką ze słoika , z osiedlowego sklepu .
Gimnazjum -, po podstawówce , przed liceum . Jeden motłoch , pełen dresów i nauczycieli , pedagogów którzy naiwnie myślą że potrafią uwikłać się z aktualnymi
problemami współczesnej młodzieży – narkotyki , przestępczość , patologia , AIDS ogółem profilaktyka , przynajmniej tak jest wypisane na oficjalnej stronie internetowej
tej placówki oświaty , dostała nagrode , bonus , uznanie , wyróżnienie pierwsze miejsce na całe miasto . Szkoła w Nowej Hucie , dwa piętra , klasa z oddziałem
integracyjnym – pierdolona ściema , pierdolona atrapa i maskarada ! dwoje upośledzonych dzieci na wózkach na dodatek odrzuconych przez reszte dzieciarni , gdzie
ta integracja , pszepraszam bardzo ? W tej szkole , a może w tym szarym , postkomunistycznym bunkrze Mikołaj czuł sie fatalnie , czuł że w tym gimnazjum nic a nic nie
osiągnie , albo się podda zintegrowanej głeboko zmielonej pop , a raczej hipkulturalnej masie współczesnej młodzieży , pokoleniu CHWDP , pokoleniu ENERGY 2000
EPSILON , KAMELEON . Wiedział doskonale że nie wygra z tym prowincjonalnym zjawiskiem , czym nazywał wszystkich dresiarzy i wszystkie te wymalowane panienki
z dyskotek , całłłe dumne „lejdinki” chodzące z cwaniakami bujającymi się po osiedlu . W bluzie Pit-bulla , ze smyczą w zszachowanych Reebokach , najkach czy tam
oklepanych już „adasiach” . „Ja już kórwa nie moge ! uwierz mi Krzysiek ja już pierdolca dostaje ! te debile , huje , jebane skórwysyny żygam nimi , dostaje kUrwa drgawek
jak ich widze (…)”
koniec ! zapraszam do komentowania

ODCINEK TRZECI OSTATNI : „…jest koncert Profanacji w modnym , chilloutowym klubie na samym rynku , w moim mózgu , a raczej w moich płatach
mózgowych przypomniał mi się koncert mojego krótkiego życia – właśnie w tym klubie , na samym rynku głównym , którego turyści tak kochają .
Kiedy tak staliśmy na schodach w klubie przez całe półtorej godziny , które dłużyły się jak chuj , jak na złość , jakby było mało to że czas mija , a ostatni tramwaj odjeżdża
o 22:47 muzycy z mojego ukochanego bandu przechodzili wtem i z powrotem nosząc sprzęt nagłaśniający i całe to skomplikowane szajstwo .
Myślę więc że kiedy będzie ten koncert Profanacji i jak wybierzemy się na niego to też tak samo trzeba będzie stać na tych zasranych , spróchniałych i skrzypiących
schodach i czekać w nieskończoność aż zacznie się show. Show dla którego dostaje ekstazy w samą myśl o pogowaniu i tego niepowtarzalnego klimatu koncertu ,
tego dymu ze szlugów , temu smrodu spoconych napaleńców , tej adrenaliny spowodowanej zagrożeniem pierdolnięcia sobie w brzuch , temu hałasowi bijącemu ze
wzmacniaczy naprawdę warto poświęcić troche floty . A teraz zbliżają się święta wielkanocne czyli święconka , koszyk , kościół , kiełbasa pomieszana z królikiem z
czekolady w kolorowym papierku firmy Solidarnośc ale bez nadzienia , w środku pusty , wypełniony próżnią , do której dochodzi się gryząc go zębami . Pusty
jak ta cała świąteczno-narodowa szopka , na dodatek , na pyszny deser zobacze w telewizji , pewnie na dwójce albo jedynce Millera , Kwiatkowskiego , Pershinga ,
Fajbusiewicza , Janika , „M jak miłośc” bo „Klan” już nie modny . Zobaczę to całe skorumpowane i zakłamane gówno w telewizji publicznej , założonej za komuny
kiedy Miller był wysportowany i umięśniony , słuchający Beatelsów na winylach – tak właśnie wspomniała go jego wielmożna małżonka w wywiadzie dla jakiegoś
trendy-babskiego tygodnika rok temu , czytałem go w Chorwacji albo Grecji – z nudów , bo matka kupiła na wyjazd , na bazarze , po tańszej cenie .
Po tańszej cenie kupuje się teraz żółte żonkile , banany , makowce i „Kopiec Kreta” za 4.50 . Jak co roku, już od trzech lat właśnie w te święta kłóce się z ojcem
jak pies z kotem , jak północ z południem , jak new school z old schoolem – jak wypowiada się Stanisław Soyka o swojej nowej płycie , czegoś tu nie rozumiem
jakiś stary , nienasycony sławy przeżytek , pieprzony dinozaur przy fortepianie nagrywa płyte z coverami , z utworami które wszyscy doskonale znają i są wierni
najlepszym i doskonałym interpretacją , a tu pojawia się stary „old school” i wydaje płyte . I miażdży , i psuje , i kończy żywot piosenki , i ją zabija , zatruwa najlepsze
zalewa kwasem , otruwa gazem , oblewa tuszem jak popieprzeni pseudo a raczej quasi wyznawcy prawosławia w Rosji , którzy bezszczelnie i chamsko niszczą
prace artystów w galerii Sucharowa . Polacy i ruscy mają podobną mentalność – powszechne zacofanie , antysemityzm , homofobia i chore , obsceniczne posługiwanie
się swoją religią „w walce przeciwku braku moralności , utraconych wartości religijnym(…)” LPR uwzieli się na „Pasje” Nieznalskiej , mimo tego że pracy na wystawie
wogóle nie obejrzeli . Ja proponuje upierdolić się „Pasji” Gibsona , panie Giertych , panie Jackowski !”
I TO JEST KONIEC , ZAPRASZAM DO KOMENTOWANIA !

OPOWIADANIE/PROZA/FELIETON CZĘŚĆ 2 :
„(…)Wczoraj w tramwaju już wspomnianym bo w 9 , kiedy tak siedziałem w czwartym siedzisku od przodu , dotykając zimnej i oszronionej szyby , widząc i mijając te
szare i betonowe klocki w których mieszkają coraz to nowe nacje , widząc pizzerię PIZZA HUT w której nie ma klientów , bo kogo tu stać na jakąś zamerykanizowaną
, chemiczną , pełną składników E, pizze z pepperoni ? tutaj ludziom ledwo starcza na kupno kurtki w lumpexie za 8 zł za kilo , ale w gruncie rzeczy część z nich marzy
żeby kiedyś zjeść taką pizze za 30 zł , siąść przy stoliku , przeczytać menu , zamówić co się chce , a póżniej żreć i nie martwić się o to czy czasem nie chcą mnie stąd
wyrzucić . postanowiłem stanowczo nie chodzić do kin , nie chodzić do modnych klubów ani tym bardziej marzyć o zostaniu clubberem .
Intensywny napływ rozmaitych smyczy noszonych przez modne panienki i przez modnych i przystojnych clubberów które zazwyczaj są swoistymi reklamówkami
noszonymi na ludzkich szyjach – przyprawiają mnie o mdłości chociaż sam taką smycz posiadam , dostałem ją od Lidki która otrzymała ją podczas zakupu markowych
spodni , w markowym butiku , w markowym centrum handlowym wyścielonym świecącym się marmurem , gdzie przychodzą tacy wempacowani ludzie jak oni , postacie
które mają kase i podążają za trendami – lśniące ikony współczesności podążają z jednego do drugiego drogiego i bardzo markowego butiku , w którym kupia
t-shirt za 150 zł , a obok nich przechodzą panie z serwisu oferującym usługi sprzątające , w granatowych uniformach z białym kołnierzykiem i odkurzaczem albo całym
sprzętem myjącym w spracowanych , zlanych potem , z widocznymi żyłami od ciężkiej pracy dłoniach . Dostają śmieszne wynagrodzenia za które ledwo co opłacą
czynsz , nakarmia rozwydrzone dzieci i dadzą na wódke mężowi , a co dla nich ? gówno ! praca , sen , praca , sen w końcu u którejś wykryją raka i za chwile bedzie
chemioterapia , płacz , łzy , brak nadziei , śmierć . I właśnie koło takich słabych jednostek przechodzą obojętnie wyempacowane i wyimaginowane postacie blichtru ,
dobrego smaku , mody , szoł-biznesu (czyli w tym wypadku Boga) plastikowe , szklące się jak gołe lalki Barbie postacie ze smyczami na szyi .
Pewnie wieczorem pojadą do najmodniejszego klubu w mieście , będą pić kolejne , wypasione , drogie drinki uśmiechać się do kogo trzeba i rozpinać rozporki w
markowych spodniach w luksusowych , czystych toaletach . Bierze mnie na rzyganie kiedy pomyśle o tych dwóch dalekich ale jakże bliskich do siebie światów (…)”
I W TAKI OTO SPOSÓB OPOWIADANIE STAŁO SIĘ FELIETONEM , JUTRO (MOŻE) NASTĘPNA CZĘŚĆ
.

wystawa młodych polskich artystów którzy swoje prace wystawiali już w Lille , ekspozycja zbiorowa – między innymi : M.Maciejowski (!) , R.Bujnowski , M.Deskur , M.Markiewicz – zachęcam na wernisaż – piątek 13 sierpnia godz:chyba 18.00 bunkier sztuki , plac szczepański Kraków . mam nadzieje że rysunek poniżej będzie się wyświetlał …PONIŻEJ PRZEDSTAWIAM DŁUUUGI FELIETON/OPOWIADANIE/PROZĘ , OTO CZĘŚĆ 1 :”Ludzie podeszli , chwycili , pocałowali , obściskali , pochwalili lecz po chwili odeszli i znów przybiegli oglądać , oglądać bo sami się wstydzą pokazać siebie .
Jak myszy na ser , jak człowiek na pieniądze przybiegli i rzucili się na mnie , biorąc dla siebie , dla swoich zasranych dzieci czekających na nich w domach , które
tylko oglądają telewizje , piją cole i onanizują się przy TV Shopie , dla swoich zajebanych pasożytów czekających na nich w pieprzonej , ciemnej , zaszcułej , syfnej ,
śmierdzącej i brudnej noże . Wzieli kawałek mnie i cieszą się że udało im się zdobyć po promocyjnej cenie , bo chwycili okazje , trafili na wyprzedaż , mają coś bez
poświęcenia , mają kawałek mnie który i tak za chwile im się znudzi i wyrzucą go do kosza na śmieci , a on tam będzie gnił przez jedną noc razem ze skorupką po jajku
, razem ze skórką z kiełbasy wiejskiej kupioną w sklepie mięsnym również po promocyjnej cenie , razem z kartonem po mleku z Carrefoura kupionym po bardzo
przystępnej cenie , razem ze starą kanapką niedojedzoną przez głupiego 13 latka w szkole – bo wolał jeść zapiekanke w sklepiku szkolnym , bo tak modnie , bo
tak jedzą inni . A teraz leże w tym cuchnącym , czarnym worku w szafce , w kuchni , w 3 pokjowym mieszkaniu , na 2 piętrze , 12 bloku , w tym jebanym mieście .
Czekam na to aby rano pomarańczowa , ciężka i głośna śmieciara przyjechała po mnie i wywiozła mnie na wysypisko , a tam będą mnie dziobać mewy i inne ptaki
jak robaki trupa w trumnie . Nie mam nic , tylko leże zgniecony , wypluty i przesiąkam tym smrodem innych odpadków równie niepożytecznych i wyrzuconych przez
12 i 13 latków razem z ich rodzicami którzy co niedziele każą im chodzić do kościoła , lecz oni idą jarać szlugi za budke chociaż i tak nie umieją się zaciągać , potem
przychodzą i ściemnieją co mówił ksiądz , zeputy , znudzony i pozbawiony powołanie i jakiejkolwiek wiary , ma wszystko za nic , wyżywa się na starych babach przy
spowiedzi które zamiast skrupulatnie rozliczać się z grzechów , opowiadają mu o tym co zrobiła sąsiadka albo wyklinają żęciów od szatanów , nierobów i leniów .
Ksiądz nałogowo przechyla butelke , wyzywa zakonnice od kórw , cip i szmat lecz one mu nie wierż , bo od dawna cicho się w nim podkochują i nawzajem o niego
rywalizują , a potem jądą spocone i niegrzeczne w stosunku do wiernych , w czarnych szmatach i lampasie na czole w środku lata tramwajem nr.9 (…) ”
KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ , ZAPRASZAM DO KOMENTOWANIA !

opowieść o psie by:damien.si
Było już w pól do dziesiątej , deszcz padał masakrycznie mocno i długo , była
Zima więc już od dawna było ciemno . A on stał i stał na tym miejskim przystanku
Wśród smugi zmęczonych ludzi i kropel deszczu , mniej więcej co minutę odwracał
Się i nerwowo spoglądał na rozkład jazdy autobusu na jaki czekał , znał już na pamięć
Godzinę przyjazdu 159 , mimo to dalej spoglądał na rozkład . Jakieś dziecko zaczęło
Płakać , a matka na nie krzyczeć i tak w kółku . Jakiś dziadek powoli zaczął wstawać z
Drewnianej ławki przystankowej , ale przecież nic nie jechało ! dziadek ubrany w bury ,
Stary płaszcz i spodnie w kratkę w
końcu wstał i bacznie obserwował kundla przebiegającego
Przez ulice . W strugach deszczu , zimna i chłodu tylko on dzielny , niepokonany , pokazał
Wszystkim osobom na przystanku jak jesteśmy słabi , uciekamy przed deszczem i mrozem
Pod dachem przystanku , sciśnięci jak sardynki . Żenada , ludzka żenada .
Patrząc tak na psa , ludziom nie zrobiło się głupio , ale jeszcze bardziej zimno .

Powiew wiatru
Zimnego
Zatykającego usta
Gardła
Wszystkie oddechy
Wszystkich gardeł
I przełyków
on jest ofiarą , poległym w walce, na wojnie którejś tam światowej , przegrał bitwe o marketing . Stał się kolejnym bachorem konsumpcjonizmu , marketingu i przemysłu . Gówniarz .

***********

Tego świata .
Posmak
Berlina z lat 30
Zapach deseru
Lodowego z
Ananasem i
Bitą śmietaną
Z prawdziwej
Śmietany
Z „ambrozji”
W największym
Pawilonie
Na
Osiedlu .

co ja dzisiaj robilem ? hmmm… nic marnowalem czas . Wstalem 11:20 , poszedlem na spacer , wlaczylem kompa , dostalem maila , zjadlem obiad z rodzicami , wlaczylem komputer i skladalem szafe z IKEI do pokoju .
to moje urodziny kurwa , przeginam z siedzeniem na necie . Czas coś zmienići w końcu zrobić coś konstruktywnego .
a zdjęcia dalej mi nie wchodzą !

Może wreszcie napisze coś wartościowego , konstruktywnego , aktywnego i przebojowego . I zaczne nienawidzieć Marcina Cecko .
Bo mu zazdroszcze ? bo mam obrzydzenie do ludzi w dredach ? bo mnie wkórwia ? Avant-pop , elita , artyści , młodzi , ambitni
, niezależni , inni , studenci , alterglobaliści , neolingwiści , znawcy kultury , literaci . Chcę być jednym z nich , a jednak nie .
Chcę być na łamach „Lampy” i „Mebli” lecz wiem że to nielegalne , niedostępne , oderwane ode mnie , od tego gdzie się
urodziłem , gdzie mieszkam , z kim się zadaje , co reprezentuje . Nowa Huta , Mistrzejowice , beton , ławka , piwo , tabaka
, klatka , schody , dresiarze , supermarket ABC , tramwaj który wiezie mnie codzień po całym tym zafajdanym i prześwietlonym
jak film w kiepskim aparacie , próżnością mieście . Tu mieszakam , ale nie chcę . I chyba nie jestem w stanie nic na to poradzić ?
Wczoraj siedziałem wieczorem na samym środku rynku , zamknąłem oczy , a głowe skierowałem ku niebu . Lecz nic , a nic
nie widziałem tylko smuga dymu ciemnego , brudnego , zafajdanego okropnym kolorem niebo , zero gwiazd , nie ma księżyca .
Wałek , zwała , gówno , chuj ! Nawet zazwyczaj lodowate płytki były nadzwyczaj ciepłe i przyjazne , piwo płyneło mi w żyłach ,
tabaka gdzieś w zatokach , a chrupki serowe w przełyku i w popękanych ustach . Dzisiaj , teraz stagnacja , bierność i spokój
, odpoczywam po 3-godzinnym pogo z częścią moich przyjaciól . Cool kids of death , Kapitan Nemo , Papa Roach , Dezerter ,
The Unseen , Sex Pistols , Profanacja … mam dość , tego dnia , tego miesiąca , roku . Za dużo się dzieje . Za mało się dzieje .
Ta szkoła mnie wykańcza , pozerzy , profesorowie – artyści , ktoś coś ode mnie chce , wymaga , rozkazuje , nagania do złego ,
dobrego i ciągle coś planuje . Plener , morze , Łeba . Nie chcę , nie mogę z tymi ludżmi dłużej żyć . Nawet patrząc na litery
napawiam się lękiemi nieprzyjemnymi wspomnieniami , Liternictwo , pracownia . Kurwa , boje się , a Kaśka powiedziała mi
na przystanku że to ona powinna się bać w tym , naszym związku . Ja jestem pan Boje się , pan Strach , pan Pospinany ,
pan Neurotyk , pan Załosny (i próżny w swej istocie) Znudziło mi się to , jestem wykończony wszystkim . Strachem .
Koniec , meta , skandal i sensacja , pikanty kąsek na dokładke , finito , the enddo widzenia , do niezobaczenia . Zasypiam .


  • RSS