On naciska kolejne klawisze, które to ledwo dostrzec można w ubogim świetle lampy.
Światło w jego czterech ścianach jest niemiłe, deformuje twarze i spłaszcza je do wymiaru 2D. Widzisz tego rudego kota? On właśnie wygramolił się z życiowego błota. Ja widzę na własne oczy, na prawe i na lewe jak ruchami mechanicznymi próbuje wstać na czterech łapach lecz nieudolnie jak najgorszy pijak, luj pod sklepem. Kot, sprytne zwierze siedzi prosto na samym środku starego parkietu.

Jadąc dziś tramwajem, w okolicach przystanków starowiślna, hala targowa student z głosem człowieka co się z życia każdego ranka cieszy i w tramwajach porannych i po południowych koleżanki z roku adoruje opowiadał bardzo głośno i bardzo odważnie dowcip koledze przez telefon komórkowy. Na początku samym, po zapowiedzi swojego satyrycznego występu informuje że rasistowski trochę będzie. No i czekam z niecierpliwością z czego się będę śmiał, oczekuje również kobieta w białej kurtce przede mną, blondyna w ubraniu pod kolor włosów, dziewczyna czytająca książkę na przedzie i zapewne cała tylnia partia wagonu, wymownie milcząca. Więc rozpoczyna zmieniając ton głosu i brzmi jak Tadeusz Drozda albo jak cały zastęp wszystkich desperatów z maratonu uśmiechu. Ile trzeba ludzi do pochowania murzyna? Każe strzelać koledze, oczywisty faul, z dumą odpowiada: sześciu, czterech do niesienia trumny, a dwóch do magnetofonu. Żak z głosem prezentera telewizyjnego zaśmiał się witalnie, razy dwa po czym sam sobie przyznaje że dobry, że fajny i że on zna same świetne dowcipy, które zapewne rozśmieszą każdego.

Listen up! Listen up everybody! Posłuchajcie moi mili co ludzie pracujący porobili.
Szwedzka Ikea niewidzialnym murem klas społecznych podzielona, za złote pięćdziesiąt hot-doga je plebs, kiedy to w restauracji wiele krewetek jedzonych jest