damiensi blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2007

viva la viva

4 komentarzy

Codziennie udaje mi się osiągać moje małe sukcesy w swojej małej ojczyźnie i tak przechodząc po śnieżnej chlapie, czuję jakbym ugniatał maliny albo winogrona, wtedy moim największym osiągnięciem jest wyprzedzić jakąś osobę i przejść niezauważonym. Mała emigracja, sprytna alienacja czy tez młodzieńcza anonimowość. Odchylam głowę w bok byleby tylko nie zauważono mojej twarzy, a potem to już po prostej linii. Alleluja, klaps w dupcie, namiętny pocałunek, jeden maszek i do przodu. Przez śnieg, niedopałki, rozlany asfalt w kolorze nocy, którego to nigdy nie uda mi się uzyskać.

BEłKOT

3 komentarzy

1.słów pare od autora

Ostatni już raz ukarano mnie czternastoma całkowicie wolnymi dniami.
Narzucono mi nieoficjalnie plan działań, które rzekomo MUSZĘ wykonać przez te dwa tygodnie.
Znając siebie, swoje możliwości i nawyki ofiarowany mi darmowy czas z puli nagród ministerstwa oświaty doszczętnie zmarnuje pijąc kawę, czytając zdezaktualizowane czasopisma, pijąc alkohol i słuchając muzyki.
Najlepszy byłby dla mnie wyjazd gdzieś w krainę gór, gwary i oscypków- tak jak to miałem w zwyczaju praktykować od paru dobrych lat. Ale niestety nie, bo matura, bo dyplom, bo jakiś sztuczny stres i terminy.
Dyplom dyplomem, ja mam dwa tygodnie wolnego, w telewizji publicznej są filmy przyrodnicze i przygodowe przygotowane właśnie dla młodzieży spędzającej ferie. Ferie w mieście, ferie w domu, ferie w komputerze. Ja wole wyjść z domem kultury na wycieczkę do kina albo zajęcia z ceramiki czy plastyki. I tak dwa tygodnie zostaną spędzone w czterech ścianach, tramwajach i szklance z piwem bo bynajmniej nie jest to czas aby przygotowywać się do jakichkolwiek egzaminów dorosłości i dojrzałości. Przepraszam, ale ja nie jeszcze nie dorosłem i niedojrzały jestem dlatego wolałbym żeby tej przerwy w zajęciach nie było.

2.wstęp

Fekalia, odchody, syf i zarzygane schody. Złość, agresja, piana z ust, szatan, patologia, wódka, pobicie, gwałt, uwaga

3.rozwinięcie

Mów mi Marcin- powiedział, pożegnał się, zaklaskał w ręce, zakasał rękawy i poszedł alejka prosto w dół. Muchy i pszczoły zbudzone jakże zagadkowym brakiem śniegu i temperatury ujemnej przywitały go obok śmietnika komunalnego co do niego każdego ranka pan pijak z parteru co ma żonę Grażynę i córkę z dzieckiem i mężem worek cuchnących śmieci wyrzuca. I tak pewnego ranka pan pijak być może już pijany z samego rana poszedł zwyczajnie jak co ranka o poranku do śmietnika swoje ścieki, odpady i fekalia socjalne komunalne wyrzucić, które to mają się później zutylizować i przestać istnieć żeby pan pijak: mąż, ojciec, dziadek, teściu, pijak mógł rano pójść z workiem do śmietnika swoje odpady wyrzucić

3.Zakończenie

Fekalia, odchody, syf i zarzygane schody. Złość, agresja, piana z ust, szatan, patologia, wódka, pobicie, gwałt, uwaga.


  • RSS