damiensi blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2007

W Internecie mam ponad trzysta przyjaciół, a dziś zmieniło się moje miejsce zamieszkania. Podświetlany zabawkowy globus został obrócony przez dziecinną dłoń i tak o to pisze z samego środka Amazonii, dżungli, ogólnie tropików. Beata Pawlikowska, Wojciech Cejrowski, Discovery Chanel i pseudo murzyńskie maski na ciepłych ścianach polskich globtroterów. Siedzę na twardej ławce w parku. Idąc do niego, mieliśmy nadzieje na jakąś temperaturową ulgę. Niestety nie dla nas lody dla ochłody, zamiast upragnionej ochłody- pod nogi ciężkie kłody. Chuda noga na chuda nogę i na godzinę zamieniam się w niedzielnego emeryta w za małej czapce z daszkiem, za dużym brzuchem, zbyt chudymi nogami i z listą chorób długą jak paragon po miesięcznych zakupach w Tesco. Obserwuję jak wilczur choć nie szczekam, nie warczę na nikogo. Dokładnie lustruje wzrokiem od obcasa do kolczyka, od nogawki do grzywki. Spuszczam ciężką i zakurzona zasłonę milczenia na lustrowane przeze mnie osoby. Kiedy są w oddali, ja- bestia, zaczynam swą powinność. Ja wiem wszystko, a jak nie zupełnie to mój kompan wie na pewno. Każdego znamy, najlepiej tych, których pierwszy raz widzimy. Taki z nas dwuosobowy zgrany team. W głowach kartoteki i teczki SB, konta bankowe, wezwania sądowe, mandaty, alimenty, listy, przesyłki polecone, pamiętniczki, blogaski i wiadomości tekstowe. Ha, jak to dobrze wszystko mieć w głowie. To chłop czy baba? Na pewno pedał. Ta, to stara panna. Zawsze była jakaś dziwna, nikt ej nigdy nie chciał. On, nie widuje się z dzieckiem, a alimentów nie płaci od roku. W mojej dżungli jest tak fajnie, bo ja jestem królem lwem i tarzanem w jednym. Reszta to same głupie zwierzaki: biegające małpy i wielkie robaki.

No i jest już po. Prawie. Wszelkie przewidywane kataklizmy, armagedony, spadające meteoryty i korony cierniowe okazały się zwykłymi punktami w kalendarzu ściennym.
I tak ot co przeleciały mi przed oczyma klatki na taśmie filmowej zatytułowane: dyplom, matura, egzaminy. Oczywiście, moja zbyt wyobraźnia stała się zbyt wybujała. Otóż nie było paczek nerwowych papierosów dziennie, skrętów kiszek, porannych biegunek ani bezsenności. Nic z tych rzeczy. Był luz i umiarkowany spokój, a raczej czysta ambiwalencja.
Znając na pamięć rozkoszne opowieści licznych absolwentów, ludzi doświadczonych, ogólnie weteranów i znawców życia jak to ten maj i czerwiec to okropne chwile. Chcąc czy nie przygotowałem się do myśli że teraz jestem już dorosły i wkraczam w prawdziwe życie. Bez matki, bez ojca, nareszcie sam do końca. A tu dupa, wielki kloc i dalej jestem sympatycznym nastolatkiem. Ciekaw jestem kiedy wreszcie te pozornie przydatne i ważne opowieści, rady okażą się słuszne. Czas na morał. A więc moim zdaniem, uważam iż, myślę że wkroczę w tą bramę dojrzałości i odpowiedzialności w momencie gdy żaden taki komunikat od osób postronnych nie nadejdzie. O!. Jest banalnie więc dodam że nawet świadectwo dojrzałości z ładnymi wynikami wydaję się być jakimś żartem. Miało być ładniej. Proszę pani, ale ja się uczyłem!


  • RSS