Teraz napiszę książkę. Bestseller. Tysiące sprzedanych egzemplarzy, podpisywanie w Empiku i w ogóle, Merlin.pl poleca. Jest więc akcja, a zanim się rozkręci to opis przyrody, miejsce i czas. Kompleks osiedli mieszkaniowych na granicy europejskiego miasta. Pomarańczowy od wieczornych latarni asfalt i szorstki beton plus płaczące wierzby, niekoniecznie rosnące przy śmietnikach. Ulica dwupasmowa i przejeżdżające po niej auta. Pora jest dosyć późna bo już dwudziesta pierwsza na zegarkach. Temperatura w normie choć czuć, że jesień za pasem. Przestrzeń zagospodarowana jest identycznymi, ciemnozielonymi ławkami. Na jednej z nich siedzi chłopak i dziewczyna. Piją białe wino z butelki zapakowanej w biały papier, palą papierosy i swobodnie rozmawiają. Tak, o to bohaterowie tej opowieści. Opisane są ich jasne strony, w konflikcie czarnego i białego to oni są aniołami, tymi dobrymi i niewinnymi owieczkami. Zdążyli już opróżnić butelkę więc chłopak oparł pusta obok nogi ich siedziska. Nagle podchodzą dwie nieznajome postaci. To dwie dziewczyny. Mają na sobie rozszerzane jeansy i złote paski. Krótkie kurtki i kaptury na głowach. Pytają czy mogą zostać poczęstowane papierosem, nasza para się zgadza i częstuje młode damy. Nieznajome odpłacają się chłopakowi i dziewczynie wizytą trzech swoich kolegów. Pięć minut później, a może i mniej dziewczyna podnosi się z ziemi, z cudem uratowaną torebką i krwią na palcach. Chłopak zaś nie ma już telefonu komórkowego. Ona płacze, on klnie. Wzywają policję. Po dziesięciu minutach radiowóz mija ich, nie zatrzymując się. „Policjanci to kretyni, debile. Mądry pisze, głupi prowadzi”- wymieniają się uwagami. Akcja się kończy ponieważ każdy potrafi przewidzieć dalszy rozwój wydarzeń. Prościej byłoby napisać szybki plan wydarzeń. W punktach, bez zbędnych podpunktów: napad, kradzież, pobicie… Niestety akcja powyższej opowieści jest tak żałosna, że scenariusz „Na Wspólnej” czy „Klanu” wydaję się być mądrzejszy.