Jesień już w pełni więc melancholia, wspomnienia i Zaduszki. Żadne tam halloween tylko znicz i mogiła. Pora poodkurzać dalekie magazyny pamięci w mojej głowie. Pamięć mnie coraz bardziej zawodzi i próbując przypomnieć sobie jakieś ciekawsze wydarzenia  z czasów początku podstawówki nawija mi się jedna opowieść. W sumie to kilka opowiastek obracających się wokół jednego przedmiotu, mianowicie: prezerwatywy, gumki, kondoma.

Pierwszy kontakt z tym bodaj enigmatycznym przedmiotem zaliczyłem w drugiej klasie szkoły podstawowej. Prezerwatywę przekazał mi kolega, podczas lekcji. Oczywiście, nie pamiętam co to był za przedmiot, ale jestem pewien, że siedzieliśmy wtedy w kółku i było bardzo nudno. Tajemniczy podarunek od kolegi totalnie mnie pochłonął. Tak zaczęła się moja fascynacja tą rzeczą. Po przyjściu do domu na dobre zająłem się eksploatacją nowej zabawki. Napełniałem go wodą z kranu, rozciągałem zakładając sobie na głowę kończąc fascynującym zajęciem, mianowicie zrzucaniem napełnionych woda gumek z szóstego piętra na głowy przechodniów. Z perspektywy czasu dziwi mnie to, że mój ówczesny punkt zainteresowania nie zwrócił uwagi mojej rodziny. Ot tak, ośmioletni chłopiec bawi się balonikiem. Z czasem zacząłem się głęboko zastanawiać skąd takie fanty się bierze. Tą tajemnicę zdradził mi kolega od kondomów. Legenda głosiła iż za parkiem dwa osiedla dalej, za cmentarzem i drugim parkiem mieści się stara fabryka prezerwatyw. A koło jej ogrodzenia bezpańsko leżą worki doszczętnie napełnione gumkami.